in Kobieta

Bal Kopciuszka

at
bal-kopciuszka

 – Nie wkurza Cię dorosłość? – pytam w jednej z tych długich rozmów z osobą, która wkrada się do życia nie przez przypadek. Osoba, nie rozmowa.

Nie. Trzeba przywyknąć… poczuć to.  Pogodzić sie. Wtedy jest zajebista.

Ja jeszcze nie czuję sie dorosła. Czuję się trochę jak nie z tej bajki co trzeba.

Okres przejściowy – odpowiada.

Jak Czerwony Kapturek na balu Kopciuszka

…po 3 butelkach wódki i bez majtek.

W PUNKT.

Na obecnym etapie życia czuję się jak nawalony Czerwony Kapturek bez bielizny w drodze na bal Kopciuszka. Za nic w świecie nie jestem w stanie ułożyć klocków, z których składa się moje życie i czuję, że jeszcze trochę zejdzie, zanim postawię z tego coś sensownego. Nie pasuję tu za grosz.

Ale kto powiedział, że należy się tym przejmować? Dlaczego po prostu nie mogę iść na ten bal i się dobrze bawić? Czy moje 25 lat zobowiazuje do tego, żeby posiąść całą mądrość życiową i nagle wiedzieć co, gdzie, jak z czym i z kim? Czy nie mogę udawać, że jestem tu gdzie trzeba i po cichu, w swoim tempie zbierać kolejne życiowe skille?

Dorosłość mnie przeraża i ekscytuje. Jednocześnie. Jest w tym coś niezwykłego, że nagle bierzesz odpowiedzialność za siebie i swoje decyzje. Najbardziej niezwykłe jest to, że zwykle nieudolnie – niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto wszedł w dorosłość bez żadnych wątpliwości, na szpilkach i z wysoko podniesioną głową. Jestem wystraszona i podjarana. Czasem zrozpaczona, ale częściej zachwycona. Zdecydowanie bardziej wkurzona niż nie, bo rzeczywistość bardzo często różni się od moich planów. Ale w zasadzie, jaki ja mam wybór? Mogę się tylko pogodzić z faktem dokonanym, albo mieć pretensje i schować głowę pod poduszkę. To mnie nie ominie.

Ale wiecie co? Fajnie jest być dorosłą. Bo nawet jeśli jestem Czerwonym Kapturkiem to jeśli chcę, mam pełne prawo się nawalić. Nikt też nie zabroni mi zgubić majtek. I jeśli tylko ochrona nie wyprosi mnie z sali balowej, to mogę odtańczyć taniec deszczu na walcu angielskim. I nikomu nic do tego!

A Ty kim jesteś na balu Kopciuszka? Zakładając, że bal to metafora dorosłości?

Nadine

  • Hm. Chyba księżniczką odzianą w jedną szpilkę i jednego trampka, z częścią włosów różowych, zastanawiająca się, czy jej jeszcze wypada odbyć bunt nastolatki, czy już nie.

  • jestem dorosła tylko z rozsądku. Nie czuję się tak. I też mam wrażenie, że za grosz tu nie pasuję. Mentalnie zatrzymałam się w okresie liceum… Choć może nie do końca… ale są momenty, kiedy właśnie tak się czuję.

  • Ola Grudzień

    Jak ja dokładnie wiem o czym mówisz! Jednocześnie mam ochotę zwinąć się w kłębek i rozpłakać i iść podbijać świat. Próbowałam zwijania w kłębek i nie działa. Więc podbijam, chociaż kulawo. Ale próbuję! Może tylko próbowanie ma znaczenie?