in Kobieta, Łączność z bazą

26 rzeczy, których nauczyłam się w 26 roku życia

at
26-rzeczy-ktorych-nauczylam-sie-w-26-roku-zycia

Ile może się zmienić w rok?

Wszystko, jeśli tylko na to przyzwolisz i NIC, jeśli uparcie będziesz się trzymać stanu obecnego.

Urodziłam się w totalnie głupim momencie. Z całego kalendarza wybrałam akurat Drugi Dzień świąt Bożego Narodzenia. To kiepska data, jesli chodzi o urodziny, bo tak naprawdę urodziny dzieją się wtedy przy okazji – w ciągu tych kilku minut składania życzeń i dmuchania świeczek w gronie rodzinnym. Dalej jest już powrót klasycznych Świąt Bożego Narodzenia.

W podstawówce nigdy nie było dobrego momentu na przyniesienie cukierków. Imprezy urodzinowe dla znajomych odbywały się między świętami a sylwestrem i nie był to najszczęśliwszy termin na świecie – w końcu z wiekiem imprezy przestały się po prostu odbywać. Nauczyłam się więc świętować urodziny sama. W dalszym ciągu dla zasady dmucham świecznik i szykuję świąteczne ciasto w ramach tortu, ale kilka dni przed, w trakcie i kilka dni po robię sobie rachunek sumienia. Podsumowuje ostatni rok, sprawdzam czego się nauczyłam i czy w dalszym ciągu moje życie idzie tak jak tego chcę. I przede wszystkim  – czy dalej chcę, aby szło tam, gdzie właśnie zmierza.

Pamiętam dokładnie, czego życzyłam sobie na 25 urodziny. Patrzyłam jak migoczą świeczki, na rękach miałam prawie półtorarocznego chłopca. Pamiętam nawet co miałam na sobie – czarna sukienka wykończona koronką, bardziej dziewczęca niż kobieta. Na głowie fale – chyba pierwszy raz od TEJ PAMIĘTNEJ CHWILI kompletnie się umalowałam i uczesałam. Włosy miałam ułożone, ale w głowie  miałam prawdziwe tornado. Niepewność, strach, chęć powrotu do dawnej, choć toksycznej, ale jednak znanej sytuacji i jednoczesna chęć rzucenia wszystkiego i ucieczka na Wyspy Wielkanocne. Chciałam zacząć od nowa i tak samo jak bardzo chciałam, tak samo mocno się tego bałam. Czekałam aż los jakoś to wszystko poukłada, bo ja… no cóż, byłam w proszku. Dopiero zaczynałam kontaktować ze światem.

Nie wiedziałam, czego mogłabym sobie życzyć i co z tej długiej listy moich potrzeb powinno być zaspokojone w pierwszej kolejności. Co było najważniejsze? Co by pozwoliło mi się odbić? I wtedy to do mnie przyszło: zamknęłam oczy, wzięłam głęboki wdech i pomyślałam:

wracam do siebie

A potem zdmuchnęłam świeczki i poczułam, że to jest właśnie to czego chcę i potrzebuję.

W tym krótkim wracam do siebie kryła się cała masa rzeczy: zależało mi na tym, żeby siebie zaakceptować, odkryć czego chcę, w pełni się usamodzielnić, bo póki co zostałam rzucona na głęboką wodę bez koła ratunkowego. Myśląc wtedy, że wracam, miałam na myśli to, że otwieram klatkę, w której się zamknęłam i pozwalam sobie na takie życie, na jakim mi zależy najbardziej. MI zależy. Nie innym. Wiedziałam, że to będzie trudny, ale decydujący rok. Albo się z tego wszystkiego wygrzebię i odbiję, albo.. no cóż, nie będzie już czego podnosić z ziemi.

I faktycznie, to był rok szalony. Niesamowity. Zadziwiający. Zaskakujący i magiczny. Przeszłam przez całą masę doświadczeń za które czuję tak olbrzymią wdzięczność, że to nie do opisania. Na mojej drodze stanęło kilkadziesiąt osób, które wniosły światło do mojego życia. Które nauczyły mnie w bardziej lub mniej delikatny sposób co jeszcze muszę w sobie zmienić i nad czym popracować. Los podrzucał mi osoby z zamierzchłej przeszłości, odświeżał przyjaźnie i sprowadzał do mnie ludzi totalnie z kosmosu – nie mam pojęcia jakim cudem udało nam się poznać. I to było… wspaniałe. Byłam otwarta i żyłam tu i teraz.

26 rzeczy, których nauczyłam się w 26 roku życia:

  1. Mogę opuścić każdą historię, która mi nie odpowiada – i mogę to zrobić bez żalu i wyrzutów sumienia.
  2. Mam prawo żyć takim życiem, jakie sobie wymarzę, pod warunkiem, że nie krzywdzi to innych.
  3. Szczęścia się nie posiada i nie znajduje – ma się je w sobie.
  4. Intuicja to moje trzecie oko.
  5. Czasem warto odpuścić, żeby rozruszać energię.
  6. Mogę robić wszystko to, na co mam ochotę.
  7. Bycie matką jest dla mnie wartością dodaną – rozwinęło mnie na potęgę.
  8. Umiem się zakochać, ale na szczęście, wiem już kiedy się ewakuować.
  9. Mam zdolność kreowania i przyciągania (każdy ma!).
  10. Skupianie się na pozytywach prowadzi do niwelowania negatywów.
  11. Życie wygląda dokładnie tak jak to co masz w głowie, i to o czym myślisz i mówisz.
  12. Wszystkie wpadki i przypadki traktuję jak doświadczenie i to pozwala mi przetrwać.
  13. Poczucie 100% odpowiedzialności jest wspaniałe.
  14. Możesz przeżyć piękne historie, ale musisz je wpuścić do swojego życia.
  15. Sama siebie blokujesz. Jestem swoją największą blokadą.
  16. Wszystko się dzieje po coś – każdy skutek ma swoją przyczynę.
  17. Życie trzeba kochać i ekscytować się zwykłym „tu i teraz”.
  18. Cudownie jest nie musieć potrzebować.
  19. Wszystko jest w głowie.
  20. Czas jest zbyt cenny, żeby marnować go na nieodpowiednich ludzi.
  21. To ja pozwalam lub nie pozwalam na to jak ktoś mnie traktuje.
  22. Ta pierwsza, irracjonalna myśl to serce. Jego słuchaj!
  23. Mogę wszystko, ale nie wszystko na raz.
  24. Budowanie siebie samej to długa droga, ale i super frajda. Każda nowa cegiełka to satysfakcja nie z tej ziemi.
  25. Im więcej wiem o sobie tym bardziej świadomych ludzi przyciągam.
  26. Można wrócić do siebie, ale cały sens powrotu polega na tym, żeby nigdy już siebie nie opuścić.

Jeśli chcecie mi czegoś życzyć, to poproszę nieprzerywanego snu, tygodnia wakacji pod palemką i wielkiej porcji tiramisu.

A ja… idę świętować mój dzień. Po swojemu.

 

Share:

Nadine

  • Sto lat, mnóstwo siły i odwagi! 🙂 (no i oczywiście nieprzerywanego snu, tygodnia wakacji pod palemką i wielkiej porcji tiramisu… :D)

  • Nadine ! Odwaliłaś kawał dobrej roboty przez ten roku za co możesz sobie samej naprawdę podziękować ! Dodatkowo odwaliłaś kawał dobrej root pokazując siebie innym i motywując do działania.
    Jeszcze raz najlepsze życzenia! Oby Kropek chodził spać o 20:00 i budził się o 7:00 😀

  • Faktycznie kiepsko z tymi urodzinami w święta. I pewnie jeszcze dostawałaś łączony prezent nie? Mój Adam ma imieniny w święta i też zawsze rodzice robili mu jeden prezent na 2 okazje.

    Mam nadzieję, że kiedyś i mnie uda się wrócić na właściwe tory, problem w tym, że ja nie mam pojęcia jak chciałabym, żeby wyglądało moje życie, na razie mam więcej niewiadomych niż wiadomych 🙁

    Wszystkiego najlepszego! 🙂 Jak będziesz kiedyś w Wawie, to mogę zrobić tiramisu 😛